Gminy fatalnie gospodarują publiczną przestrzenią

Tak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy nie zostawili suchej nitki na samorządowcach. Jak stwierdził prezes NIK-u, Krzysztof Kwiatkowski, przy planowaniu przestrzennym w całym kraju mamy do czynienia z „wolnoamerykanką ubraną w normy prawne”. Widać to na przykładzie Warszawy, gdzie od lat trwa niekontrolowana urbanizacja, a kuleje ochrona przyrody. Jako jeden z głównych problemów, NIK wskazuje brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Zgodnie z najnowszymi danymi stolica ma takie plany dla zaledwie 36 procent swojego obszaru. Słabo wygląda również nadzór nad wydawaniem pozwoleń na budowę, dlatego w Warszawie i okolicach wyrastają „betonowe pustynie”, bez dostępu do zieleni i publicznych usług. Przedstawiciele NIK-u apelują o zmiany w przepisach, aby studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego było wiążące przy wydawaniu pozwoleń na budowę.

Marek Gutowski

fot. archiwum

Komentarze